Przechadzka zaczęła się tutaj:
Potem dalej w las tam gdzie nogi niosą.
Później małe zejście z trasy, ale koniec końców trafiłam do główniejszej ścieżki.
Nadmienię, że bardzo podoba mi się idea leśnictwa, z rozwieszaniem worków na śmieci dla tych którzy nie tylko tak jak ja chodzą rekreacyjnie ale też w celach "pożerania" przekąsek i spożywania piwa czy innych %. Nic tak nie psuje wyglądu lasu jak śmieci zostawione po bezmyślnych ludziach.
Celem spaceru został piękny, duży i rozłożysty dąb.
w dodatku dopiero po 5 min od podziwiania go i zbierania żołędzi zobaczyłam, że jest on zaliczony do
Dodatkowo wróciłam do domu ze sporą ilością szyszek, liści i kory brzozy do późniejszych eksperymentów "artystycznych".
A tutaj już zdjęcie przy wyjściu z lasu na koniec dnia.
Wracając do teraźniejszości: Nie wiem jak u Was za oknem ale tutaj dzisiaj leje, pada, wieje, kapie i siąpi czy co tam się jeszcze dziać może, czyli idealna pogoda na porządki w szafie na zimę oraz dokończenie w końcu tych certyfikatów, które jak kat nad duszą stoją a czas realizacji nie ubłaganie mija za 10 dni;/
Dodatkowo postanowiłam zrobić październik miesiącem maseczek, uzbrojona w 6 różnych saszetek co 2,3 dni mam zamiar robić sobie małą przyjemność i trochę odżywić moją cerę.
To tyle na dzisiaj papa :)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz