wtorek, 18 grudnia 2012

już za rogiem

już za rogiem święta....
już za rogiem i będę miała wszystkie prezenty świąteczne...
już za rogiem i skończę robić swoje bombki świąteczne... może nie wyszły mi tak piękne jak ta przykładowa ale uważam, że są równie urocze ( ma się ten samo krytycyzm)
Oczywiście jeśli chodzi o plany sylwestrowe to całkowity jest ich brak... hmm  może poza tym by iść spać i obudzić się w Nowym Roku :)

A teraz lecę już zmywać maseczkę z włosów z nadzieją na boski efekt.

Papa. 

czwartek, 18 października 2012

Nowy nałóg :)

www.stylowi.pl
ta stronka od 2 tyg jest moim nałogiem jestem od nie uzależniona.
Tyle inspiracji w jednym miejscu to jak miód dla Kubusia puchatka :) Nie ma dnia bym przynajmniej 2 razy dziennie nie weszła na strony by zerknąć co nowego się pojawiło co nowego udało by mi się przenieść do swojego życia.
Znajdziemy tam inspiracje dosłownie na wszystko od prezentu dla przyszłej mamy, przez aranżację domu, DIY po kulinaria.
Serdecznie Wam ją polecam., gdyż myślę że każdy znajdzie tam coś dla siebie.


środa, 3 października 2012

spacer po lesie

Ponieważ ostatnio się sporo dzieje, więc żeby do reszty nie wyłysieć częściej przechadzam się po lesie by porządkować myśli kłębiące się niczym chmury przed groźną burzą. Uwielbiam ten moment, gdy jestem w lesie czuje jego zapach, który rozchodzi się po całym moim ciele uspokajając zmysły i myśli. Las nieziemsko cieszy oko szczególnie teraz gdy jest coraz kolorowiej na świecie. Z ostatniego wyjścia mam kilka zdjęć, chociaż nie oddają całego uroku chwili.

Przechadzka zaczęła się tutaj:

Potem dalej w las tam gdzie nogi niosą.
Później małe zejście z trasy, ale koniec końców trafiłam do główniejszej ścieżki.
Nadmienię, że bardzo podoba mi się  idea leśnictwa, z rozwieszaniem worków na śmieci dla tych którzy nie tylko tak jak ja chodzą rekreacyjnie ale też w celach "pożerania"  przekąsek i spożywania piwa czy innych %. Nic tak nie psuje wyglądu lasu jak śmieci zostawione po bezmyślnych ludziach.

Celem spaceru został piękny, duży i rozłożysty dąb.
w dodatku dopiero po 5 min od podziwiania go i zbierania żołędzi zobaczyłam, że jest on zaliczony do
Dodatkowo wróciłam do domu ze sporą ilością szyszek, liści i kory brzozy do późniejszych eksperymentów "artystycznych".
A tutaj już zdjęcie przy wyjściu z lasu na koniec dnia.

Wracając do teraźniejszości: Nie wiem jak u Was za oknem ale tutaj dzisiaj leje, pada, wieje, kapie i siąpi czy co tam się jeszcze dziać może, czyli idealna pogoda na porządki w szafie na zimę oraz dokończenie w końcu tych certyfikatów, które jak kat nad duszą stoją a czas realizacji nie ubłaganie mija za 10 dni;/

Dodatkowo postanowiłam zrobić październik miesiącem maseczek, uzbrojona w 6 różnych saszetek co 2,3 dni mam zamiar robić sobie małą przyjemność i trochę odżywić moją cerę. 

To tyle na dzisiaj papa :)



wtorek, 25 września 2012

poszukiwania sukni idealnej

O to co mi się podoba i nadzieja, że podobne modele znajdę w salonach sukien.


ta kiecka to mój absolutny faworyt, podoba mi się jej krój, podreślenie biustu, delikatne ramiączka, ciekawy pas haftu, nie mniej nie wiecej ideał.


Równie skromna i romantyczna tylko ten tren bym odrzuciła.

zdjęcia zapożyczone z www.we-dwoje.pl

Co myślicie o tych kieckach?

niedziela, 23 września 2012

prycha kicha...

...czyli jednym słowem wczorajsza wyprawa do Tesco zakończyła się katarem i bólem gardła... tyle dobrze, że gorączka mnie nie dobija. Aż się boje pomyśleć co by było gdyby mnie dopadła jak nic musiałabym zwolnienie z pracy brać a to jeszcze mi się nie zdarzyło i mam nadzieje nie zdarzy. Oczywiście jak to bywa w niedziele najbliższa apteka zamknięta, do całodobowej za daleko, więc pozostało udać się do Stokrotki po coś na gardło i ogółem na przeziębienie. Mam nadzieje, że jakoś mnie to na nogi postawi i wytrzymam jutro w pracy.
Niesprawiedliwość czuje w powietrzu piękna słoneczna niedziela może ostatnia tej jesieni a ja z czerwonym kartoflem i chrypą!!!

W piątek byłam u dermatologa w związku z moimi włosami i jak to zwykle bywa nic mądrego 
Pani doktor nie powiedziała ba po moim oburzeniu, że od 10 miesięcy efektu nie ma, nawet minimalnej poprawy usłyszałam tekst, który doprowadził mnie do furii " ale przecież, żeby poznać dokładną przyczynę co się dzieje z Panią, to musiałabym dokładny wywiad przeprowadzić i może wtedy poznalibyśmy przyczynę". To ja się teraz k**** pytam po co ja tam poszłam??? no chyba po to by dowiedzieć się co ze mną się dzieje a ta baba z takim tekstem, ręce mi opadły. Nie dość, że spóźniła się 50 min na dyżur to jeszcze ma pretensje, że w ogóle powinna ustalić przyczynę i zastosować leczenie, czyli to za co dostaje kasę i jak tu być zdrowym???

Z rzeczy pozytywniejszych mam już kasztany, trawy i żołędzie jeszcze tylko ususzyć szyszki i kompozycja na jesień do ozdobienia pokoju będzie gotowa. :) 

Czy działo się coś więcej w tym tygodniu? Myślę, pamięć wysilam i chyba nic mi już do głowy nie przychodzi czym chciałabym się podzielić. Chyba że interesuje kogoś mój zakup  z "armaniego". :)

poniedziałek, 17 września 2012

o wszystkim i o niczym

Na początek zwiastun wg mnie jesieni.
Tak maliny od ładnych już kilku lat oznaczają dla mnie koniec lata i początek ukochanej jesieni. Poza tym uwielbiam je zbierać, to nic że ręcę są później całe podrapane i czerwone, to nic że po 5 godz rwania plecy zaczynają boleć w krzyżu ja to po prostu kocham i chyba pod tym względem jestem DZIWNA:)

A teraz kilka zdjęć z ostatniego spaceru bez celu.

Nawet nie wiem kiedy idąc przez pola, tory i dziki sad, którego nie uwieczniłam na zdjęciach mineły mi 3 godz. W dodatku na swojej trasie miałam okazję zobaczyć bażanta po raz pierwszy od 2 lat. Dalej uważam, że to jedne z najpiękniejszych ptaków.

 Na koniec mój nabytek... w sumie to darowizna od przyszłej teściowej. O to przedstawiam prodiż.
Co prawda za mną chodził tradycyjny okrągły, ale darowanemu koniu się w zęby nie zagląda więc przygarnełam i korzystam do bólu brzucha:) Treraz jeszcze mi trzeba do pełni szczęścia teraz nowy blender o mocy 700W do tego sokowirówka i tak na szybko to wszystko. Ale z tego co widzę to resztę sprzętów nabędę dopiero po ślubie, gdy będziemy na swoim by nie mieć na chwilę obecną za dużo gratów do przeprowadzki. Przynajmniej takie jest zdanie mojego Lubego, więc chcąc nie chcąc przyznaje mu z bólem rację.

Miłego tygodnia. 



niedziela, 9 września 2012

czas... czas ucieka!!!

Jeszcze dobrze w moim odczuciu sierpień się nie zaczął już się skończył i prawie połowa września czyha mi nad karkiem a ja na zakrętach nie wyrabiam... 
Myślałam, że jak skończę studia i będę miała na głowie w sumie już tylko pracę to ilość czasu jaka zostanie po niej wystarczy na moje plany. Nic bardziej mylnego teraz mam go jeszcze mniej, z niczym się nie wyrabiam... Składam winę na zmienny czas pracy, więc moje postanowienie to od teraz, od już, natychmiast ustabilizować swój dzień. Pobudka o 7 sen o 23. Regularne godz posiłków, "trochę" ruchu w końcu pasowało by na własnym ślubie nie straszyć gości:). Do tego wszystkiego trzeba dołożyć chęci i mobilizację na pokończenie certyfikatów i zaczęcie nowych... Szkoda, że nie można robić 3 rzeczy jednocześnie...

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozmyślenia na balkonie

19:58 balkon, koc ja i testowanie piwa z limonka... 

Tak o to prezentuje się wyposażenie mojego balkonu do tego suszarka z praniem i pomidorek w doniczce, który nie spełnił moich oczekiwań i na cały krzaczek jest tylko jeden "owoc".  Do tego raz, ewentulanie 2 razy na godz przejeżdża w oddali pociąg ( czy też tak macie, że zawsze liczycie wagony i cieszycie się jak idiotki gdy z oddali już nadawany jest sygnał dźwiękowy, że pociąg już nadjeżdża?)

A idąc do przemyśleń to zastanawiam się ile czasu zajmie mi znalezienie nowej pracy, CV zosało napisane ale im bardziej zagłębiam się w czytanie ogłoszeń tym większa depresja we mnie, nic tylko doradca kredytowy przeplatany handlowcem i spawaczem.... Może trzeba się "modyfikować" i zostać spawaczem, ślusarzem czy innym dobrze płatnym fachowcem?

Poza tym z pozytywów cieszę się ogromnie, że w osiedlowej drogerii udało mi się dostać upragnioną maskę do włosów firmy Kallos z proteinami mlecznymi, bardzo ciekawa jestem jakie efekty da na moich włosach.

To chyba tyle bezsensowenej paplaniny nie wnoszącej nic logicznego ani pożytecznego do mojego życia, ale jednak dającego powoli radość z możliwości napisania i kliknięcia opublikuj.

piątek, 17 sierpnia 2012

Tak na szybko...

....mały wpis, że żyję przed wyjściem do pracy. Dzisiaj również będą zdjęcia, niestety robione telefonem z braku laku to i kit jest dobry :)
Idąc do sedna chciałam napisać, że jestem może nie przeciwnikiem cywilizacji ale na pewno osobą, która uwielbia mięć możliwość szybkiej ucieczki z niej :) czyli pola, lasy łąki czy inne chaszcze to to co tygryski lubią. A o to moja odskocznia od życia w "wielkim mieście seksu i biznesu";)

Weekend zapowiada się w domu rodzinnym z czego bardzo się cieszę, gdyż tam jest jeszcze bardziej zielono, czysto i jak to na wsi bywa bardziej zwierzęco niż na obrzeżach miasta:) A poza tym dużo ciacha i pyszności z powodu urodzin mojej mamy. 

 do następnego.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Miasto nocą

Szybki wpis z niewyraźnym pokazaniem jednej setnej części z Karnawału Sztukmistrzów, który w miniony weekend odbył się po raz kolejny w Lublinie ;) 



Naprawdę fajne wydarzenie, szczególnie dla najmłodszych widzów. Ale żeby nie było na twarzach dorosłych też były uśmiechy i w zależności od "sztuki" żywy udział publiczności. 
Mam również nadzieję, że uda mi się w przyszłym roku zobaczyć trochę więcej.

piątek, 3 sierpnia 2012

:)

Ten weekend będzie prawie mój... Prawie ponieważ odwiedzi mnie siostra, więc błogie lenistwo odpada po całości.

Tydzień minął szybko mimo, że do udanych nie należał... jak to mówią nie można mieć wszystkiego.

Czas leci nie ubłaganie, co raz bliżej do mojej ukochanej jesieni. Uwielbiam kolorowe liście, babie lato, trochę deszczu o poranku, i temperaturę która jest w sam raz,
poza tym jak można nie lubić jesieni?

Im dłużej czytam to co napisałam wyżej tym mniej sensu w tym widzę, ale czy wszystko w życiu musi mieć sens, czy wszystko ma być robione ze względu na jakiś wyższy cel, czy nie można robić głupot, rzeczy zbytecznych dla samej idei ich zrobienia? 

niedziela, 29 lipca 2012

Niedziela....

Można by pomyśleć niedziela, weekend czas wolny, leżenie na 4 literach i błogie lenistwo... niestety nie dla mnie:(  

Dzisiaj do pracy na 2 zmianę trzeba gonić... Byle do 22:00 i zacznę teoretycznie swój weekend (pon i wt).

Marzy mi się taki weekend tylko dla siebie, robić tylko to co zaspokoi moją próżność od porządnej długiej kąpieli, malowanie paznokci, pyszne samo się robiące jedzenie po długie spacery. Póki co taki odpoczynek odchodzi na dalszy plan, bo jak to zwykle w życiu bywa trzeba zrobić dużo ważnych, ważniejszych i całkowicie niepotrzebnych rzeczy... :):):)

Może sierpień okaże się dla mnie łaskawszy:)

wtorek, 17 lipca 2012

trema

Już 6 raz podchodzę do pierwszego wpisu.

Więc o to sie pojawia, byle by zacząć. Reszta z czasem sama już pójdzie z górki.