wtorek, 25 września 2012

poszukiwania sukni idealnej

O to co mi się podoba i nadzieja, że podobne modele znajdę w salonach sukien.


ta kiecka to mój absolutny faworyt, podoba mi się jej krój, podreślenie biustu, delikatne ramiączka, ciekawy pas haftu, nie mniej nie wiecej ideał.


Równie skromna i romantyczna tylko ten tren bym odrzuciła.

zdjęcia zapożyczone z www.we-dwoje.pl

Co myślicie o tych kieckach?

niedziela, 23 września 2012

prycha kicha...

...czyli jednym słowem wczorajsza wyprawa do Tesco zakończyła się katarem i bólem gardła... tyle dobrze, że gorączka mnie nie dobija. Aż się boje pomyśleć co by było gdyby mnie dopadła jak nic musiałabym zwolnienie z pracy brać a to jeszcze mi się nie zdarzyło i mam nadzieje nie zdarzy. Oczywiście jak to bywa w niedziele najbliższa apteka zamknięta, do całodobowej za daleko, więc pozostało udać się do Stokrotki po coś na gardło i ogółem na przeziębienie. Mam nadzieje, że jakoś mnie to na nogi postawi i wytrzymam jutro w pracy.
Niesprawiedliwość czuje w powietrzu piękna słoneczna niedziela może ostatnia tej jesieni a ja z czerwonym kartoflem i chrypą!!!

W piątek byłam u dermatologa w związku z moimi włosami i jak to zwykle bywa nic mądrego 
Pani doktor nie powiedziała ba po moim oburzeniu, że od 10 miesięcy efektu nie ma, nawet minimalnej poprawy usłyszałam tekst, który doprowadził mnie do furii " ale przecież, żeby poznać dokładną przyczynę co się dzieje z Panią, to musiałabym dokładny wywiad przeprowadzić i może wtedy poznalibyśmy przyczynę". To ja się teraz k**** pytam po co ja tam poszłam??? no chyba po to by dowiedzieć się co ze mną się dzieje a ta baba z takim tekstem, ręce mi opadły. Nie dość, że spóźniła się 50 min na dyżur to jeszcze ma pretensje, że w ogóle powinna ustalić przyczynę i zastosować leczenie, czyli to za co dostaje kasę i jak tu być zdrowym???

Z rzeczy pozytywniejszych mam już kasztany, trawy i żołędzie jeszcze tylko ususzyć szyszki i kompozycja na jesień do ozdobienia pokoju będzie gotowa. :) 

Czy działo się coś więcej w tym tygodniu? Myślę, pamięć wysilam i chyba nic mi już do głowy nie przychodzi czym chciałabym się podzielić. Chyba że interesuje kogoś mój zakup  z "armaniego". :)

poniedziałek, 17 września 2012

o wszystkim i o niczym

Na początek zwiastun wg mnie jesieni.
Tak maliny od ładnych już kilku lat oznaczają dla mnie koniec lata i początek ukochanej jesieni. Poza tym uwielbiam je zbierać, to nic że ręcę są później całe podrapane i czerwone, to nic że po 5 godz rwania plecy zaczynają boleć w krzyżu ja to po prostu kocham i chyba pod tym względem jestem DZIWNA:)

A teraz kilka zdjęć z ostatniego spaceru bez celu.

Nawet nie wiem kiedy idąc przez pola, tory i dziki sad, którego nie uwieczniłam na zdjęciach mineły mi 3 godz. W dodatku na swojej trasie miałam okazję zobaczyć bażanta po raz pierwszy od 2 lat. Dalej uważam, że to jedne z najpiękniejszych ptaków.

 Na koniec mój nabytek... w sumie to darowizna od przyszłej teściowej. O to przedstawiam prodiż.
Co prawda za mną chodził tradycyjny okrągły, ale darowanemu koniu się w zęby nie zagląda więc przygarnełam i korzystam do bólu brzucha:) Treraz jeszcze mi trzeba do pełni szczęścia teraz nowy blender o mocy 700W do tego sokowirówka i tak na szybko to wszystko. Ale z tego co widzę to resztę sprzętów nabędę dopiero po ślubie, gdy będziemy na swoim by nie mieć na chwilę obecną za dużo gratów do przeprowadzki. Przynajmniej takie jest zdanie mojego Lubego, więc chcąc nie chcąc przyznaje mu z bólem rację.

Miłego tygodnia. 



niedziela, 9 września 2012

czas... czas ucieka!!!

Jeszcze dobrze w moim odczuciu sierpień się nie zaczął już się skończył i prawie połowa września czyha mi nad karkiem a ja na zakrętach nie wyrabiam... 
Myślałam, że jak skończę studia i będę miała na głowie w sumie już tylko pracę to ilość czasu jaka zostanie po niej wystarczy na moje plany. Nic bardziej mylnego teraz mam go jeszcze mniej, z niczym się nie wyrabiam... Składam winę na zmienny czas pracy, więc moje postanowienie to od teraz, od już, natychmiast ustabilizować swój dzień. Pobudka o 7 sen o 23. Regularne godz posiłków, "trochę" ruchu w końcu pasowało by na własnym ślubie nie straszyć gości:). Do tego wszystkiego trzeba dołożyć chęci i mobilizację na pokończenie certyfikatów i zaczęcie nowych... Szkoda, że nie można robić 3 rzeczy jednocześnie...