niedziela, 9 września 2012

czas... czas ucieka!!!

Jeszcze dobrze w moim odczuciu sierpień się nie zaczął już się skończył i prawie połowa września czyha mi nad karkiem a ja na zakrętach nie wyrabiam... 
Myślałam, że jak skończę studia i będę miała na głowie w sumie już tylko pracę to ilość czasu jaka zostanie po niej wystarczy na moje plany. Nic bardziej mylnego teraz mam go jeszcze mniej, z niczym się nie wyrabiam... Składam winę na zmienny czas pracy, więc moje postanowienie to od teraz, od już, natychmiast ustabilizować swój dzień. Pobudka o 7 sen o 23. Regularne godz posiłków, "trochę" ruchu w końcu pasowało by na własnym ślubie nie straszyć gości:). Do tego wszystkiego trzeba dołożyć chęci i mobilizację na pokończenie certyfikatów i zaczęcie nowych... Szkoda, że nie można robić 3 rzeczy jednocześnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz